
Wituś - Historia o pięknym chłopcu
Nasze Aniołki
Bartusiowi
Od tego dnia wiedzieliśmy, że nasz synek jest śmiertelnie chory i nie można go wyleczyć, że mamy ograniczony wspólny czas. Wiedzieliśmy, że musimy zrobić wszystko co w naszej mocy, by Bartuś był szczęśliwy, a jego życie było tak samo ważne i cenne, jak życie innych ludzi. Najważniejsze jednak było to, że mieliśmy świadomość, że nie możemy Bartunia skrzywdzić, że w naszych decyzjach i działaniach nie możemy postępować egoistycznie. Wiedzieliśmy, że kiedy przyjdzie ten dzień, pozwolimy Bartuniowi odejść.
|
|
|

Nasza historia rozpoczyna się 12 maja 2010 roku, wtedy na świat przyszedł nasz drugi synek Bartuś. 







